Naszą witrynę przegląda teraz 127 gości 
Odsłon : 24391004

Mecenasi Literaci.eu

Losowe utwory

MEDIA

 

Code



Code

Code

Code

Code

Code

Code

Ryszard Danecki

Ryszard Danecki - wiersze: Półwiecznemu / Przemijanie / Warkocze / Argument przeciwko monogamii

PÓŁWIECZNEMU

 

Drobnozębnych sekund ostry pilnik

tnie jak metal mięśnie naszych twarzy,

a my wciąż i wciąż dla rzeczy pilnych –

zapominamy o rzeczach ważnych!

 

Codziennych gazet sterta ogromna

przesłania mądrość listów Seneki

i Heraklita pytanie:

można

wejść do tej samej – dwa razy – rzeki?

 

 

 

PRZEMIJANIE

 

Od ściany ku oknu –

 

od ram fotografii

w krajobrazu ogrom,

od sufitu granic

w nieba gwiezdny bezkres,

od faktów do marzeń,

od byłeś ku będziesz –

 

odwracanie twarzy…

 

Z książki „Oda do młodego orzecha”(wiersze) 2010

 

 

 

WARKOCZE

 

Motocykla rozsypany w ulicy warkot

spinką półokrągłą pęknięcia szyby

spięty w długi, falujący warkocz –

łagodnie łechce dłoni moich powierzchnię:

rytm coraz wyższy, szybszy

tężeje w nagrzane powietrze…

 

Leżą na dłoniach moich nieruchomo

odejścia twego stężałe ślady –

warkocze powietrza – i nie wiadomo:

Zgubione? Darowane? Dla kogo?

 

Delikatnie zwijam je w kąt szuflady,

gdzie na jesień nocy chowam alkohol…

 

 

ARGUMENT PRZECIWKO MONOGAMII

 

Radość przeżyta we dwoje

staje się większa dwukrotnie

- jak mówi stare przysłowie –

smutek zaś dwakroć mniej dotknie…

 

czyli we troje – potrójnie

radość się każda pomnoży,

a smutku trzykrotnie ujmie

dzielenie na trzy osoby?

 

Stąd wniosek prosty wynika,

że małżeńskiej monogamii

przeczy doświadczeń logika:

 

trójkątów nie trzeba ganić!

 

 

 

 

 

 

Ryszard Danecki - wiersze:Jutro / Las / Samotny dąb / Gontyna / Dzieciństwo / Akt

 

JUTRO

 

Linia horyzontu – rany krawędź:

stać czy iść –

nigdy się nie zabliźni,

odejściem słońca będzie krwawić…

 

To jest odległość jutra od dziś,

o której mówisz:

dzień bliski…

 

 

 

LAS

 

Stroję się chwilą tą zawsze akurat –

wrastam w las, którego czas nie powali:

 

w pień jeden zrastają się imiona,

w trzystuimienną płeć –

 

kołysze się koralowy konar,

kwitnie różem jednakim różnych owali –

 

a mówię to tobie – która

z ustami na korze wołasz:

mieć!

 

 

 

SAMOTNY DĄB

 

Ja żyć tak nie chcę, moi mali bracia –

wysoko nad lasem mój pień ogromny!

Mówią: drzewa samotne wiatr przewraca.

Mówią: w drzewa samotne bija gromy.

 

I niech mnie pierwsza burza złamie na pół,

i niech gromy bija we mnie ulewą:

stąd widzę horyzont – i wschód i zachód,

wy – tylko sąsiada z prawej i z lewej…

 

Rośnie las niewzruszoną szarą ścianą –

może będą jak ja wielkie pnie wasze,

lecz wschód i zachód nieznane zostaną:

z prawej i z lewej sąsiad będzie zawsze…

 

 

GONTYNA

 

Słońce za las zapada – w dół, do Drzewiec –

więc niebo jak grzbiet borsuka już szare,

sowa gdzieś chryple huka, jeszcze drzemiąc,

szare sylwetki nieruchomych saren

wciśnięte w cienie jeżynowej cierni…

 

Wtedy to błyska pierwsza gwiazda niema:

Proxima Centauri – kosmosu wziernik –

i nagle pojmujesz, że śmierci nie ma –

 

robak jest wróblem, a jastrzębiem wróbel,

martwego jastrzębia – znów robak pożre,

taką mają przyszłość pnie sosen grube,

jaka im kornik wypisuje w korze –

 

tyle życia innym – ile go oddasz,

ono zaś wieczne – tylko formy giną:

ofiary na Łady składane ołtarz –

puszcza jej wielką, słowiańską gontyną…

 

Z książki: „Gontyna” (wiersze) 2004

 

 

 

 

DZIECIŃSTWO

 

Brązowy pień drzewa – armatnia lufa –

stado wróbli – wystrzelone kartacze –

wracają – choć pocisk nigdy nie wraca –

wracają – ze świstem koło ucha –

wspomnienia wojny…

 

 

 

AKT

 

Biodra nagie – cień sosny przepasał smugą,

piersi strome – piasek pozłotą pociągnął,

włosów aureolę – wiatr rzeczny przeczesał,

słońce – w brąz przetopiło szyję wysmukłą –

 

stawiam ciebie na kuli ziemskiej piedestał:

ciało kobiece –

Piękna wieczny posągu!

 

 

Zarząd Główny Związku Literatów Polskich

Oddział Warszawski ZLP

O Magazynie Literaci.eu

Czytelnia