Naszą witrynę przegląda teraz 130 gości
Odsłon : 24383695
Mecenasi Literaci.eu
Wiadomości
- Kraków. Opowiem ci wierszem
- Kraków. Na asfaltowej scenie i kilka chwil dalej
- Poezja w murach Politechniki Poznańskiej
- Profesor Nguyen Chi Thuat w „Kręgu”
- Marek Wawrzkiewicz: Prawdziwe było dla niego tylko to, co zapisał w wierszu
- Przemysław Szubartowicz: Gdzieś milczą dobre wiersze - rozmowa z Krzysztofem Gąsiorowskim
- "Człowiek" pokaz filmu o Sokratesie Iwanowiczu Starynkiewiczu
Konkursy - KlubLiteracki.pl
Losowe utwory
-
Stanisława Łowińska - wiersze: Powroty, Na miedzy, Rodzinny dom, Dla Ciebie
Hit(s): 2621 - . Administrator 2011-07-26 -
Aleksander Nawrocki: Eurydyka
Hit(s): 12449 - . Administrator 2009-09-02 -
Lam Quang My: Dodać...
Hit(s): 18306 - . Administrator 2008-02-25 -
Lam Quang My: Czy...
Hit(s): 21196 - . Administrator 2008-07-19 -
Edward Kupiszewski: Poranek
Hit(s): 711 - . Administrator 2011-02-04 -
Zbigniew Milewski: jedyneczka
Hit(s): 8163 - . Administrator 2006-02-16 -
Ewa Zelenay: cyfry
Hit(s): 1952 - . Administrator 2010-01-12 -
Věra Kopecká: Předjaří / Przedwiośnie
Hit(s): 5089 - . Administrator 2011-07-07
Fotografie
Krzysztof Gąsiorowski: Koleżanka ze szkoły
Ktoś mnie zawołał, zawołał z bardzo daleka, jakby głos do mnie leciał całe dziesięciolecia. Obejrzałem się, to moja koleżanka ze szkoły. Boże, co się z niej zrobiło. Nigdy bym jej nie rozpoznał. Gdzie się podziały te cieniutkie rączki, chude nóżki, dołki nad obojczykami, spłoszone spojrzenie półsieroty z biednej rodziny z przedmieść ? Stała przede mną, rozkwitająca, dorodna dziewoja, pewna swego. Duży biust. Wypięta pupa. Długie włosy wylewały się z niej strugą zmieniającą kolor od mysiego na złoty. Była aż bezimienna w swej kobiecej oczywistości. Zaprosiła mnie do siebie. Zobacz jak mieszkam, powiedziała. Poszedłem. Dywany, lampy, włoskie meble, nawet trochę książek, hi, fii... Siedzieliśmy przy koniaku i kawie, przejęci że mamy o czym rozmawiać. Mieliśmy znowu po trzynaście lat (wtedy one nas miały). Razem dwadzieścia sześć. Razem byliśmy zatem dorośli, nieco zgorzkniali, zwierzaliśmy się, nie planując przyszłości. Rozmawialiśmy, a telefon wciąż dzwonił, spojrzałem pytająco na moją koleżankę ze szkoły. Nie szkodzi, powiedziała. Niech poczekają. ( z tomu Być morze; bez – sen)
Oddział Warszawski ZLP
Czytelnia
























