Naszą witrynę przegląda teraz 105 gości
Odsłon : 24383624
Mecenasi Literaci.eu
Wiadomości
- Kraków. Opowiem ci wierszem
- Kraków. Na asfaltowej scenie i kilka chwil dalej
- Poezja w murach Politechniki Poznańskiej
- Profesor Nguyen Chi Thuat w „Kręgu”
- Marek Wawrzkiewicz: Prawdziwe było dla niego tylko to, co zapisał w wierszu
- Przemysław Szubartowicz: Gdzieś milczą dobre wiersze - rozmowa z Krzysztofem Gąsiorowskim
- "Człowiek" pokaz filmu o Sokratesie Iwanowiczu Starynkiewiczu
Konkursy - KlubLiteracki.pl
Losowe utwory
-
ANONIMOWOŚĆ
Hit(s): 17606 - . 2009-01-19 -
Gliniany dzban
Hit(s): 19935 - . 2008-02-26 -
Juliusz Erazm Bolek: AUTOR W KRAINIE CZARÓW
Hit(s): 9697 - . Administrator 2009-05-19 -
Piotr Dumin: Pytania
Hit(s): 492 - . Administrator 2011-03-25 -
Marek Wawrzkiewicz: Moja legenda
Hit(s): 365 - . Administrator 2011-06-22 -
Juliusz Erazm Bolek: POKOLENIE
Hit(s): 8248 - . Administrator 2006-12-08 -
Andrzej Wołosewicz: A przy żłobku taka cisza
Hit(s): 18987 - . Administrator 2008-12-29 -
Zbigniew Milewski: somiraj
Hit(s): 14830 - . Administrator 2007-06-18
Fotografie
Krzysztof Gąsiorowski: Rybak
Przyjechał łowić ryby w jeziorze, gdzie niegdyś się topił; wciąż pamięta, jak się szamotał w uchylającej się głębi, jak ciało wody otwierało się pod nim i nad nim... pamięta wielkie niebo, pełne kolorowych gwiazd, oglądane spod wody jak przez olbrzymią soczewkę, pełne gwiazd, chociaż tonął w południe. Od lat przyjeżdża do ryb, które niegdyś miały go zjeść. Wraca co roku. Łowi ryby, wyłuskuje je z wody, a to jest przejmujące jak poród lub śmierć. Właśnie zarzucił wędki, nadeszła noc, ciepła, kobieca. Leżał patrząc w gwiazdy. Co jakiś czas przelatywał pomiędzy nimi z łopotem łabędź ogromny jak Galaktyka, jezioro mamrotało. Na wschodzie, zrzucając ciemne zasłony przeciągała się naga jutrzenka, pierwsze nieśmiałe cienie wypełzały spod liści. Zaczęły dźwięczeć dzwonki u wędek. Drgały w regularnych sekwencjach, jezioro nadawało. Z głębi. Wydobył rybę z jeziora, jak list ze skrytki. Pocałował. Posłuchał co milczy. Jeszcze chwilkę, szepnął jej w skrzela, jak Desdemona do Otella. Jeszcze trochę poczekaj. Niech mi tylko dzieciaki dorosną, wpierw niech mnie opuści Ewa. Niechaj wreszcie odważę się wiedzieć, co wiem: wszystko jest wodą, co cieknie przez życie, jak łzy poprzez palce. Wrócę tu na pewno. Utonę. To ci się, wodo należy. Nie musisz się spieszyć Szeptał rybie w skrzela, a potem ją puścił. Ryba zatrzepotała; jak język, gdy mówisz. (Z tomu Yyell)
Oddział Warszawski ZLP
Czytelnia
























