Naszą witrynę przegląda teraz 134 gości 
Odsłon : 24383511

Mecenasi Literaci.eu

Losowe utwory

MEDIA

 

Code



Code

Code

Code

Code

Code

Code

Barbara Mazurkiewicz - wiersze: Nie szukaj czegoś, czego się nie wybacza (czas nie czeka), Posłuchajcie co mówią łubiny, Nie zapomnę o lawendzie, Zmienności I

Nie szukaj czegoś, czego się nie wybacza (czas nie czeka)

 

Od tamtego dnia,
nie zerwałam kartki z kalendarza
- upływa czas, zaprawiony bólem.
Przegrywam, kiedy chcę zwyciężyć.
Wszystko murszeje z nadmiernej wilgoci.
Rozstępuje się ziemia, rozpływa.


Tam, gdzie jesteś, nie opowiadają bajek.
Żywi noszą pośmiertne maski
zza dnia - wypalają się jak neony.


Odnosisz sukces ze szklanką whisky
w bezdomnym kraju? Świat chybocze
w smugach siwego dymu. Miłość?
podgrzewana optycznie.


W dupie masz wszelkie zasady.
Idziesz za instynktem. Dobre to,
co nienaturalne – tracić pamięć i przylepność.
Odkąd trzymasz z nimi masz rozdwojone jaźnie.

 

Posłuchajcie co mówią łubiny

 

Często wbijam wzrok w ziemię
tam gdzie spoczywasz
razem z moją matką -
myślę, że wiem kim byłeś.


Stepy Wołynia wciąż pamiętają lemiesz i konie,
które nosiły cię do zmierzchu po ciężkich ugorach.
U twego boku kobieta sierpem do snu układała łubin,
wieczorem kolacja - czarna kawa, postny chleb;
to mogła być moja babcia.


Ulatnia się zapach waleriany, topnieją zimy.
Gdzieś za rogiem czają się wspomnienia;
mijają noce czarne jak zapamiętane strofy.
Nie wybieram przeznaczenia - skąd te sińce?

 

 

Tęsknota ma odgłos tętna

 

Naucz mnie francuskiego,

a ja sporządzę mapę do Carcassonne.

Zaznaczę Stary Most, Bramę Nabonese,

wieżę i zamek.

 

 

Nie zapomnę o lawendzie

i głębokim westchnieniu -

przecież to nie ma znaczenia gdzie
będziesz trzymał mnie za rękę.

 

Na moim obrazku bawię się w banał -
połykam marzenia, gdyż przyzwyczaiłeś mnie

do rozkoszy bycia, spajania oddechów.

 

Przystanków nie przeniosę –

tam stare płyty rozbrzmiewają jeszcze

echem naszych kroków.

 

Wyczytaj prawdę z moich oczu,

każ mi pokochać cuda świata,
tylko nie zadawaj pytań.

 

Zmienności I

 

Pozwólcie, że powiem w kilku słowach o
zbyt zimnym, wilgotnym irlandzkim świecie.
Dotarłam promem, ze spojrzeniem bardzo poważnym
- jak ostatnim w matczyne oczy. Zdawało się,
że trzymanie wyznaczonych zasad, może być doskonałe
w tworzeniu ego. Dobrze, że noszę ciemne okulary


Bóg by powiedział - otrzyj łzy. Ot, odezwała się
złośliwość losu. Alki przekrzykują wszelkie dźwięki.
Tutejsze gwiazdy jak pochodnie rozświetlają nadżarte nabrzeża.
Kraj jakich wiele; pełen dróg i mostów, kamieni z kamienia.
Leworęczni ludzie z którymi przyszło żyć w udziale -
pachną tabaką i naftaliną


Mówi się o solidarności naszego narodu. Jest; na meczu
Polska -Irlandia. Odeszli, ucichły rozpalone gardła, czas
znowu spauzował. Po paru dniach nie jest mi do śmiechu.
Szare niebo wbija się w skronie.
Pada.

Zarząd Główny Związku Literatów Polskich

Oddział Warszawski ZLP

O Magazynie Literaci.eu

Czytelnia