Naszą witrynę przegląda teraz 205 gości 
Odsłon : 24359436

Mecenasi Literaci.eu

Losowe utwory

MEDIA

 

Code



Code

Code

Code

Code

Code

Code

Irena Kaczmarczyk: Nieco ciszej, tu się czyta!

 

„ Przestaliśmy w ogóle czytać. Według ostatnich badań przeprowadzonych na zlecenie Biblioteki Narodowej wynika, że czytanie książek zadeklarowało zaledwie 38 procent badanych Polaków. To najniższy wskaźnik czytelnictwa zanotowany w historii. A więc już 62 procent Polaków nie miało w ciągu ostatniego roku kontaktu z żadną książką.”- pisze Andrzej Dębkowski w felietonie „Historyczna zapaść…” na portalu Magazynu Literaci.eu. Temat ten podejmują od czasu do czasu media, wypowiadają się też w tej kwestii na forum nasi koledzy, autorzy poetyckich czy prozatorskich książek, krytycy literaccy.

 

 

Refleksje owe skłoniły mnie do podzielenia się pewnymi spostrzeżeniami, przywiezionymi z moich ostatnich, licznych podróży po Europie. Otóż, przebywając w różnych hotelach, mniejszych lub większych, bardziej, czy mniej luksusowych, pozytywnie zaskoczył mnie fakt, iż w każdym z nich znajdowały się pomieszczenia, zaaranżowane na biblioteki, w których można było zaopatrzyć się w lekturę o każdej porze dnia i nocy. W tych samoobsługowych bibliotekach - bez komputeryzacji, dyżurującego bibliotekarza - zadbano o wygodne fotele, stoliki, odpowiednie oświetlenie. Przestrzeń. Można było wybrać stosowną publikację i zagłębić się w lekturze na miejscu, bądź w dogodnym zakątku na terenie turystycznego obiektu. Dlatego, szczególnie na Fuerteventurze, jak okiem sięgnąć, przy bajecznym basenie, czy na plaży widziało się zatopionych w lekturze turystów. To nieprawdopodobny widok. Czytali głównie Niemcy, bo wypoczywało ich tutaj najwięcej. Dobrze utrzymani emeryci, „ zaszywali się” pod palmami i oddawali intelektualnej przygodzie, okazując niezadowolenie, gdy w pobliżu ktoś prowadził głośniejszy dyskurs. Sama doświadczyłam upomnienia na jednej z alejek, na której beztrosko opowiadałam przyjaciółce o zabawnej historyjce, mającej miejsce na wycieczkowym statku. Starszy pan złożył z szacunkiem książkę, wstał z leżaka i wykonał w naszym kierunku gest : „nieco ciszej, tu się czyta”!

Ale wracając do hotelowych bibliotek. Co stało na owych półkach ? Otóż, generalnie przeważały sensacyjne powieści w języku angielskim, niemieckim. Nie udało mi się zauważyć żadnego tomu poezji. Żadnej też książki w rodzimym języku, a przecież raz po raz słyszało się polską mowę na korytarzach, w restauracjach, na plaży. Polacy już podróżują. Znają języki. Ba, nawet znam takich, którzy zabierają ze sobą na zagraniczne wojaże ulubionych autorów. Ale, nie przychodzi im do głowy, że też mogliby owe przeczytane książki – tak jak to robią inni - po prostu zostawić w wakacyjnej książnicy. Ot, aby zaznaczyć ślad. I dlatego zaczęłam od siebie. Złożyłam swoje tomiki pośród obcojęzycznych publikacji na wulkanicznej Fuerteventurze, w Turcji, na Cyprze, w Hiszpanii, na Jamajce (tu wypoczywa wielu Kanadyjczyków polskiego pochodzenia).Obserwowałam potem, czy zmieniały swoje położenie, czy ktoś je dotykał, przestawiał. I – ku mojemu zdumieniu - nie zawsze leżakowały w zaciszu bibliotecznych półek. Ktoś zapewne musiał je przeglądać, a może nawet -czytać. Zwykle, wracały na miejsce. Tylko w jednym z hoteli, po 4 dniach, zniknęły bezpowrotnie, a potem otrzymałam list z Wrocławia, w którym pewna pani wyraziła ujmującą opinię o moich impresjach poetyckich.

Nie rezygnuję z pomysłu, do czego i Państwa namawiam, i znów zabiorę kilka książek, aby zostawić je, tym razem, w Portugalii. Aby właśnie pozostał ślad; nie wyżłobiony na murze, czy ławce, ale na literackiej, hotelowej półce.

Że nie dostrzegłam rozczytanych rodaków na obcych plażach, można na pewno tłumaczyć jednak słabą znajomością - zwłaszcza starszego pokolenia- języków obcych, tudzież piękną pogodą, która raczej skłaniała do kąpieli w gorących, turkusowych morzach, niż do czytania. Czy jednak - dawno nie byłam w porze letniej na naszym Wybrzeżu - Polacy pochylają się nad książką w naszych kurortach?. Czy odczuwają taką potrzebę? Czy w naszych hotelach dba się również o pokarm duchowy dla gości?.

Wiem, że w Krakowie, w jednym z antykwariatów w centrum, w sezonie turystycznym, właściciele skupują książki anglojęzyczne, aby zaoferować je cudzoziemcom, mieszkającym czasowo w pobliskim, renomowanym hotelu. I z powodzeniem się te książki sprzedają.

Nawyk to, czy potrzeba czytania, odwiedzających piękny Kraków, obcokrajowców? I, czy ten fakt kupowania ich w pobliskim antykwariacie sugeruje, iż w polskich hotelach nie ma wakacyjnych bibliotek?

 

Kraków, 28 VIII 2011

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zarząd Główny Związku Literatów Polskich

Oddział Warszawski ZLP

O Magazynie Literaci.eu

Czytelnia