Naszą witrynę przegląda teraz 128 gości
Odsłon : 24358109
Mecenasi Literaci.eu
Wiadomości
- Kraków. Opowiem ci wierszem
- Kraków. Na asfaltowej scenie i kilka chwil dalej
- Poezja w murach Politechniki Poznańskiej
- Profesor Nguyen Chi Thuat w „Kręgu”
- Marek Wawrzkiewicz: Prawdziwe było dla niego tylko to, co zapisał w wierszu
- Przemysław Szubartowicz: Gdzieś milczą dobre wiersze - rozmowa z Krzysztofem Gąsiorowskim
- "Człowiek" pokaz filmu o Sokratesie Iwanowiczu Starynkiewiczu
Konkursy - KlubLiteracki.pl
Losowe utwory
-
Krzysztof Gąsiorowski: Koleżanka ze szkoły
Hit(s): 15714 - . Administrator 2008-06-30 -
Stefan Jurkowski: * * * /pamięci Tadeusza Śliwiaka/
Hit(s): 6751 - . Administrator 2009-10-29 -
* * * /nie ma co się przyzwyczajać.../
Hit(s): 14820 - . 2007-11-10 -
Irena Kaczmarczyk: Po burzy
Hit(s): 2902 - . Administrator 2010-12-20 -
Věra Kopecká:Tapisérie domova / Domowy gobelin
Hit(s): 4987 - . Administrator 2011-07-13 -
Krystyna Konecka: BODHISATTWA
Hit(s): 16242 - . Administrator 2008-07-01 -
Aldona Borowicz: Z WYDARZEŃ PEWNEGO PAŹDZIERNIKOWEGO DNIA CZYLI JESIEŃ 1977
Hit(s): 10940 - . Administrator 2007-07-02 -
X X X
Hit(s): 14401 - . 2008-09-05
Fotografie
Andrzej Dębkowski: W poszukiwaniu śladów
Miasto przywitało mnie smogiem i nowiutkimi budynkami, które stanęły na miejscu tych starych – z wielkimi bliznami po szrapnelach i potrzaskanych bombami. W drodze z dworca do hotelu – wymoszczoną atłasem taksówką – obraz po obrazie: droga, budynki, drzewa, skręt z drogi, gdzieś w nieznane... Przed oczami – wcale nie za mgłą – przesiąknięte łzami i rozdartym sercem wspomnienia dziadka, który świadomie pomija nazwę tych służb, a ja próbuje przypomnieć sobie czy choćby raz użył skrótu NKWD. Pamiętam tę małą fotografię – starą, zniszczoną, z oderwanym rogiem i śladami po krwi – którą przez te wszystkie lata tuliła z namaszczeniem matka. To już tyle lat, kiedy żegnała męża we wrześniu 1939. Byli tacy młodzi, piękni, niewinni i zakochani – ona, on – w oficerskim mundurze i mały, pucołowaty berbeć. Fotografię w blaszanym pudełku po przedwojennych landrynkach odkopali fachowcy od ekshumacji – wszyscy płakali, kiedy zobaczyli że ludzie na niej byli tacy młodzi, piękni, niewinni i zakochani – ona, on – w oficerskim mundurze i mały, pucołowaty berbeć. Dzisiaj, mogiły porośnięte są – jak wtedy – mchem, a na skraju lasu stare drzewa, czerwone od wypitej krwi nieszczęśników, mieszają się z kopułami cerkwi nietkniętych żadnym zniszczeniem, jakby mówiły o swojej niepotrzebności... Nazajutrz, znowu był słoneczny dzień, ale po wódce dnia poprzedniego nic nie czułem, a jakiś nieznajomy o semickich rysach twarzy powiedział mi przy saturatorze: ЎХОДИ! ПАН, ЎХОДИ!
Oddział Warszawski ZLP
Czytelnia
























