Naszą witrynę przegląda teraz 95 gości
Odsłon : 24358065
Mecenasi Literaci.eu
Wiadomości
- Kraków. Opowiem ci wierszem
- Kraków. Na asfaltowej scenie i kilka chwil dalej
- Poezja w murach Politechniki Poznańskiej
- Profesor Nguyen Chi Thuat w „Kręgu”
- Marek Wawrzkiewicz: Prawdziwe było dla niego tylko to, co zapisał w wierszu
- Przemysław Szubartowicz: Gdzieś milczą dobre wiersze - rozmowa z Krzysztofem Gąsiorowskim
- "Człowiek" pokaz filmu o Sokratesie Iwanowiczu Starynkiewiczu
Konkursy - KlubLiteracki.pl
Losowe utwory
-
Věra Kopecká: Poutníci/Pielgrzymi
Hit(s): 4171 - . Administrator 2010-02-02 -
***
Hit(s): 15424 - . 2008-07-11 -
Andrzej Wołosewicz: epistemologia i gramatyka
Hit(s): 12942 - . Administrator 2007-06-12 -
Stefan Jurkowski: REKONSTRUKCJA
Hit(s): 17045 - . Administrator 2008-03-10 -
Lam Quang My: W oczekiwaniu
Hit(s): 18211 - . Administrator 2008-07-08 -
Garbaty
Hit(s): 12557 - . 2009-03-24 -
Miłosz Kamil Manasterski: Na pocieszenie
Hit(s): 12029 - . Administrator 2007-03-27 -
Kazimierz Burnat: *** (W kleszczach narodzin i śmierci...)
Hit(s): 14361 - . Administrator 2011-01-04
Fotografie
Aldona Borowicz: Bezdomność
po równoważni ciszy stąpa niepewność dnia. krok po kroku. byleby do przodu. ku śmierci. poprzez rozległe dorzecze wydeptanych chodników tli się moja chora wyobraźnia. tuż obok usycha drzewo z nadmiaru szronu i soli. mężczyzna z dziecięcym wózkiem sterczy jak stary giaur pod baobabem ale nie śpiewa. pomarszczona kora drzewa z kategorią d gdzieś mieszka między dwoma nawiasami. jeszcze nie tak dawno byłby tylko niebieskim ptakiem z odrąbaną prawą ręką w dniu swoich narodzin. gdy noc wyjastrzębia ostrość dnia w szczelinach latarni z kanałów ulicznych barłogów zatęchłych klatek schodowych wypełza bywalec codzienności i rytualnego patroszenia sarkofagów wygrzebując skarby te małe historie prywatne z wyrzuconych fotografii. w butelkach zamieszkuje przestrzeń z metalicznym dźwiękiem. trwa niczym chrapliwy koncert bez armstronga i elli fitzgerald. zza sarkofagu jaśnieje krajobraz z dziecięcym wózkiem bo oto mężczyzna przegrywa wyścig ze zdziczałym psem a ja dostrzegam kontur drzewa wokół którego płoży się liryzm i przez chwilę dreszczem nasiąka moja wrażliwość pod skórą. potem już wrasta w omszały kamień.
Oddział Warszawski ZLP
Czytelnia
























